Uchodźcy, muzułmanie, ludzie…

Codziennie jestem bombardowana informacjami z internetu na temat uchodźców. Nie mieszkam w Polsce i nie mam TV, więc tylko się domyślam jaki to poważny temat. To, co postanowimy dziś odbije się echem jutro, więc trzeba się dobrze zastanowić. Jeśli nasz kraj przyjmie imigrantów, pociągnie to za sobą określone konsekwencje, które będą miały wpływ na życie Polaków. Nagle „ich wojna”, tak daleka i nierealna, stała się trochę „naszą wojną”. Może to i dobrze, bo niewyobrażalne jest, że w XXI wieku powstaje coś takiego jak IS i tym podobne twory. I to na oczach świata, który nie za bardzo reaguje. Oprócz oczywiście wyrażania „najwyższego zaniepokojenia”. Kto jeszcze 2 lata temu mógł przypuszczać, że za polską granicą będzie konflikt i zmieni się mapa Europy? Przypuszczam, że niewielu! Skąd wiadomo, że epidemia wojenna się nie rozprzestrzeni?

Mieszkam w kraju muzułmańskim i znam trochę bardziej ich zwyczaje i kulturę, niż ludzie, którzy tu tylko bywają albo czerpią wiadomości z drugiej ręki. Maroko jest do tej pory spokojne i wolne od terroryzmu. Chociaż i tu sięgają jego macki. Co jakiś czas rozbrajają kolejną komórkę tych, którym nie podoba się otwartość Maroka i chcą je zdestabilizować. Do tej pory czuję się tu dobrze i bezpiecznie. Jedyną oznaką, że coś się w świecie zmieniło są kilkuosobowe patrole policyjne i wojskowe z karabinami w rękach. Już się do tego przyzwyczaiłam i nie zwracam uwagi. Wiem, że to najlepszy sposób na zapanowanie nad tłumem. Król trzyma wszystko żelazną ręką. Wie, co i kiedy zrobić, powiedzieć, obiecać, jak zareagować itp. jednym słowem mądry z niego władca. I ludzie go słuchają.

Oto moja ulubiona historyjka, obrazująca jakim jest królem: Na początku tego roku miał się odbyć w Maroku Puchar Narodów Afryki – odpowiednik naszych Mistrzostw Europy. Wiadomo, że przygotowania do tego trwają kilka lat, inwestuje się ogromne pieniądze, liczy na reklamę kraju i prestiż. Pod koniec tamtego roku było kilka zamachów, IS i Boko Haram rosły w siłę a w zachodniej Afryce rozszalał się wirus ebola. Król, Mohammed VI, postanowił, że puchar w Maroku się nie odbędzie. Po przeanalizowaniu zysków i strat, stwierdził, że zyski będą za małe w stosunku do, nie dających się przewidzieć, strat. Bo wielki tłum trudniej opanować i łatwiej w nim o działalność terrorystyczną. Wirusy prawdopodobnie by do Maroka przybyły wraz z kibicami. Król stwierdził, że nie może narażać kraju na destabilizację i oznajmił to swemu ludowi, który, po wysłuchaniu argumentów, bez szemrania jego decyzję zaakceptował (a ja mam przed oczami jakiegokolwiek polskiego prezydenta, który oznajmia, że Mistrzostwa Europy w Polsce się nie odbędą… co by się działo, sami sobie wyobraźcie) W konsekwencji Maroko musiało zapłacić za to dużą karę pieniężną i zostało zdyskwalifikowane jako zespół. Mistrzostwa odbyły się w Gwinei Równikowej.

Wracając do tematu. Sama jestem imigrantką, ale z wyboru. To duża różnica. Mimo to czasami trudno się przystosować do innej kultury i zwyczajów. Czasami wszystko tylko denerwuje i chce się po prostu wracać do „siebie”. Bo swoich korzeni nie da się przeskoczyć, swoich zwyczajów i upodobań. Jeśli w innym kraju nie możesz czuć się tak swobodnie, jak w swoim, narasta frustracja. Rodzi się tęsknota i silny patriotyzm, który w krótkim czasie może przerodzić się w bunt. Bunt w gniew, gniew w nienawiść a resztę sobie dopowiedzcie….

Ja doszłam tylko do frustracji, bo mam wybór. Zawsze mogę wsiąść w samolot. Imigranci, którzy uciekają przed wojną, takiego wyboru nie mają. Nawet nie chcę sobie wyobrażać jak bym się w ich sytuacji czuła. Cieszę się, że nie muszę.

Szkoda tych ludzi, bo większość z nich to na pewno dobre, normalne osoby. Wierzcie mi – muzułmanie mają takie same marzenia i potrzeby jak my. I także nienawidzą terroryzmu! Normalni muzułmanie! To tak, jak normalni katolicy, prawosławni, buddyści lub ateiści. Nie różnimy się niczym. Allah to ten sam bóg. Tak samo wstajemy rano, jemy, przeżywamy smutki i radości, wychowujemy dzieci i umieramy. Tak niewiele potrzeba, żeby żyć zgodnie. A jednak…

Moje zdanie na temat imigracji jest takie: najlepiej jest wyemigrować do państwa o podobnych zwyczajach, religii, tradycji oraz pogodzie. Wtedy asymilacja jest najbardziej prawdopodobna i możliwa. Czy Polska jest takim dla nich krajem? Odpowiadać chyba nie muszę!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>